r e k l a m a

Była sobie dziewczyna ****

Anna Kilian 18-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 11:06

W. Brytania 2009, reż. Lone Scherfig, wyk. Carey Mulligan, Peter Sarsgaard, kina: Cinema City: Arkadia, Bemowo, Galeria Mokotów, Promenada, Sadyba, Multikino: Ursynów, Złote Tarasy, Silver Screen: Targówek, Atlantic, Kinoteka, Muranów

Carey Mulligan – 24-letnia  aktorka grająca  tu rolę Jenny – nazywana jest nową Audrey Hepburn
źródło: GUTEK FILM
Carey Mulligan – 24-letnia aktorka grająca tu rolę Jenny – nazywana jest nową Audrey Hepburn

Czytaj też:

Rozmowę Barbary Hollender z reżyserką Lone Scherfig

Jak dojrzewały dzieci kwiaty

Zobacz fotosy z filmów

Lynn Barber w wieku 16 lat uwikłała się w romans z dwa razy starszym od niej mężczyzną. Jej doświadczenia stały się kanwą filmu. Scenarzysta, znany pisarz Nick Hornby („Wolność w stereo”, „Był sobie chłopak”), stworzył skrypt na podstawie autobiograficznego artykułu Barber (dziś cenionej dziennikarki) zamieszczonego w literackim magazynie „Granta”. Podczas gdy powstawał film, Lynn rozszerzyła go do rozmiarów książki.

Na ekranie Barber ma na imię Jenny. Zagrała ją utalentowana Carey Mulligan. Dzięki niej możemy się zaangażować w opowieść o fascynacji nastolatki szachrajem roztaczającym przed inteligentną i ciekawą świata dziewczyną uroki podziemia handlu sztuką, zapraszającego do luksusowych restauracji i wreszcie do dekadenckiego Paryża. David budzi zaufanie elegancką pewnością siebie, sportowym samochodem i gładkimi słówkami. Jego czarowi ulegają też rodzice Jenny.

My jednak podejrzewamy, że pod tą wymuskaną powłoką kryje się niedbający o uczucia innych manipulator. Jenny na czas zadurzenia w Davidzie zapomina o szkole i wybiera inny rodzaj edukacji. W końcu jednak wykształcenie okaże się czymś cennym. Tym bardziej, im bardziej zacznie się niebezpiecznie oddalać perspektywa studiów.

„Była sobie dziewczyna” to film przemyślany, w którym nie ma niepotrzebnych scen ani potknięć. Taki, do którego chętnie będziemy wracać.

Ten obraz Lone Scherfig zdobył dwie nagrody na festiwalu w Sundance. Wcześniejsze prace duńskiej reżyserki gościły i na naszych ekranach. Pierwszym filmem, jaki poznaliśmy, był kapitalny i obficie nagradzany „Włoski dla początkujących”. Potem zaś były znakomity komediodramat „Wilbur chce się zabić” i „Red Road” Andrei Arnold, do którego Dunka wymyśliła bohaterów.

Życie Warszawy