r e k l a m a

Oszczędzić na dzieciach

Izabela Kraj 10-02-2012, ostatnia aktualizacja 10-02-2012 01:53

Na podwyżce opłat za przedszkola ratusz w ciągu roku... straci ponad 10 mln zł

Coraz więcej rodziców na Targówku, Pradze- -Południe i Mokotowie zabiera  dzieci z przedszkoli już  po godz. 13,  żeby nie płacić za kolejne godziny
autor: Sławomir Mielnik
źródło: Fotorzepa
Coraz więcej rodziców na Targówku, Pradze- -Południe i Mokotowie zabiera dzieci z przedszkoli już po godz. 13, żeby nie płacić za kolejne godziny

Po zmianie zasad płacenia za przedszkola rodzice starają się zaoszczędzić pieniądze. A miasto coraz więcej traci.

Od września rodzice nie płacą już stałej opłaty za przedszkola, a stawkę godzinową – 2,5 zł. Pierwszych pięć godzin opieki (od godz. 8 do 13) jest bezpłatnych. Rodzice zatem masowo starają się wykorzystywać tylko darmowy czas opieki nad dziećmi i zabierają pociechy po godz. 13, by za kolejne godziny już nie płacić.

Za darmo i do babci

– Rzeczywiście, rodzice organizują się teraz zupełnie inaczej niż rok temu. Kiedyś po południu z przedszkola wychodziło tylko troje, czworo dzieci, teraz rodzice zabierają nawet dziesięcioro z grupy – mówi nam Hanna Waluśkiewicz, dyrektor miejskiego przedszkola przy ul. Andriollego na Bemowie.

Podobne zjawisko obserwują przedszkola na Targówku, Mokotowie, Pradze-Południe i na Ochocie.

– Dyskutowaliśmy o tym długo z rodziną i zorganizowaliśmy się tak, że przez trzy dni jesteśmy w stanie zabierać nasze dzieci zaraz po godz. 13 i przekazywać raz jednym dziadkom, raz drugim. Oszczędzamy na tym ponad 200 zł miesięcznie. To dla naszego domowego budżetu sporo – wylicza nam Katarzyna Kordaszewska, mama dwójki dzieci w przedszkolnym wieku. Zapytana, czy wolałaby płacić stałą opłatę za miesiąc, czy oszczędzać na godzinówkach, przyznaje, że woli nowy sposób.

Takie zjawisko ma jednak odzwierciedlenie w budżecie miasta. We wrześniu (pierwszym miesiącu obowiązywania nowych zasad) z opłat za przedszkola do samorządowej kasy wpłynęło 3,4 mln zł. Rok temu za ten sam miesiąc – milion złotych więcej. Gdy zauważyliśmy ten paradoks w październiku, stołeczni urzędnicy tłumaczyli, że wrzesień jest niemiarodajnym miesiącem i trzeba poczekać do końca roku, czy ta tendencja się potwierdzi. – I rzeczywiście się potwierdziła – przyznaje nam dziś wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński.

W październiku wpływy z przedszkoli wyniosły nawet mniej niż miesiąc wcześniej – 3,1 mln zł (w 2010 r. było to 4,3 mln zł), w listopadzie – 3,4 mln zł (2010 – 4,2 mln zł), a w grudniu tylko 2,8 mln zł (2010 – 4,2 mln zł).

W marcu podwyżka

Łącznie od września do końca roku budżet miasta stracił na nowych zasadach płacenia za przedszkole już 5 mln zł. W ciągu roku będzie to zatem dwa razy tyle. Najbardziej odczuły to już Praga-Południe (656 tys. zł mniej niż rok temu), Targówek – 531 tys. zł mniej i Mokotów – 513 tys. zł). Najmniej – Wilanów i Włochy.

– Niestety, musimy się z tym pogodzić, po prostu będziemy dopłacać więcej do utrzymania przedszkoli, bo przecież opłaty nie pokrywają wszystkich kosztów – zwraca uwagę wiceprezydent Paszyński. – Ale przecież to nie jest nasz pomysł, by zmieniać stałą opłatę na godzinową. Musieliśmy dostosować nasze placówki do zmian ustawowych – wyjaśnia. Wiceprezydent zapewnia jednak, że w ratuszu nie ma dziś planów „ani bliższych, ani dalszych", by te zasady jakoś zmieniać – podwyższać czy obniżać stawki.

W marcu niewielka podwyżka dokona się automatycznie, w związku z waloryzacją płac, na podstawie których liczone są stawki godzinowe.

Wówczas każda płatna godzina w przedszkolu będzie kosztować 2,80 zł, a nie – jak dziś – 2,50 zł.

Wiceprezydent Paszyński ocenia, że te opłaty, jak na warszawski rynek, wcale nie są wygórowane.

– Wydaje mi się, że to sam mechanizm naliczania opłat za godziny wyzwolił w rodzicach odruch oszczędzania, a nie wysokość stawki – komentuje.

Czy nowy system jest dobry dla dzieci?

– Na pewno bardzo ważna stała się „instytucja" dziadków. Ale jedni potrafią zaopiekować się dzieckiem i je czegoś nauczyć, inni nie mają takich umiejętności. To już wybór rodziców, czy chcą oszczędzić i pozbawić dzieci opieki edukacyjnej, czy nie – ocenia dyrektor bemowskiego przedszkola Hanna Waluśkiewicz.

Życie Warszawy