r e k l a m a

Taksówkarze chcą więcej za trzaśnięcie drzwiami

Izabela Kraj,Janina Blikowska 15-09-2011, ostatnia aktualizacja 15-09-2011 16:46

Kierowcy taksówek znów zaczynają walkę o podwyżkę cen. Chcą, by pasażerowie płacili 10, a nie 6 zł za samo wejście do auta. – Pomyślimy, zobaczymy – mówią urzędnicy.

MPT petycji o podwyżkę nie podpisało. Inne korporacje tak. Obojętne, czy jeżdżą za 2 zł czy 2,90 zł
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
MPT petycji o podwyżkę nie podpisało. Inne korporacje tak. Obojętne, czy jeżdżą za 2 zł czy 2,90 zł

Niemal wszyscy szefowie warszawskich korporacji taksówkowych podpisali się pod petycją do władz miasta  o zmianę stawek. Właśnie złożyli ją w ratuszu.

To Rada Warszawy ostatecznie musi zgodzić się, by opłata początkowa  za wejście do taksówki i pierwszy kilometr wzrosła z 6 zł aż do 1 0 zł.

– Podniesienie stawek pozwoli na poprawę rentowności taksówek – tłumaczy pomysł podwyżek Paweł Biedrzycki, prezes warszawskiego Zrzeszenia Transportu Prywatnego, z którego logo Super Taxi jeździ 900 samochodów.

Przekonuje, że ceny usług, które określono w ostatniej uchwale rady miasta, nie zmieniły się od...  dziesięciu lat. – A przez ten czas sama benzyna czy ZUS podrożały dwukrotnie – podkreśla szef korporacji.

Dużo krótkich kursów

Taksówkarze argumentują,  że obecnie obowiązująca stawka  początkowa – 6 zł – nie zawsze pokrywa koszt podstawienia auta.  – Przy krótkich kursach kierowca do nich dopłaca. Koszt przejechania kilometra wynosi dziś złotówkę, a kierowcy dojeżdżając do klienta, pokonują czasami kilka albo nawet kilkanaście  kilometrów – tłumaczy Biedrzycki.

Piotr Zimnowodzki, prezes Wolfra Taxi, dodaje: – Po podwyżkach cen biletów komunikacji miejskiej  taksówki są tańsze niż jazda autobusem. Jeśli na krótki kurs złożą się trzy, cztery osoby, to płacą mniej niż za bilet – przekonuje. – A klienci często zamawiają takie kursy. Nieraz zdarza się, że grupka młodych ludzi jedzie z jednego końca Marszałkowskiej na drugi – opowiada Zimnowodzki.

Jedną z korporacji, które nie podpisały się pod petycją, jest miejska spółka  MPT. – Nie wiedzieliśmy nawet o niej – mówi prezes Marek Andruk. Czy zatem firma ją poprze? – To nie takie proste. Powinna o tym zdecydować analiza kosztów.

Taką analizę zamówiła taksówkarska „Solidarność". – Powinna być gotowa w przyszłym tygodniu – zapowiada wiceszef związku Andrzej Kordas.

Ratusz niezbyt chętny

Już kilka miesięcy temu taksówkarze sygnalizowali w ratuszu pomysł podwyżki opłaty początkowej, ale wiceprezydent Andrzej Jakubiak przekonał ich, że to nie czas na podwyżki. Teraz będzie inaczej?

– Do mnie jeszcze wniosek  nie dotarł. Jeśli go dostanę, przeanalizujemy sytuację, zamówimy własne ekspertyzy, sprawdzimy, czy rzeczywiście  podwyżka jest zasadna i będziemy dyskutować  – mówi nam wiceprezydent Jakubiak. – Trzeba jednak pamiętać, że dziś korporacje warszawskie nie wykorzystują swoich możliwości.  Maksymalna cena za kilometr jazdy to przecież  3 zł, a taksówkarze jeżdżą nawet po 1,60 zł. Mają wszak prawo sami podnieść stawkę – sugeruje.

Ale takie rozwiązanie wnioskodawców nie zadowala.

– Te 10 czy 20 gr na kilometrze nie zmieni naszej sytuacji – uważa szef  Volfra Taxi.

Najwcześniej w 2012 r.

Rozbieżne poglądy w tej sprawie mają już teraz stołeczni radni, od których będzie zależeć los taksówkarzy.

– Naszej zgody na żadne podwyżki nie będzie – zapowiada szef warszawskiego SLD, wiceprzewodniczący rady miasta Sebastian Wierzbicki.

–  Krótkimi kursami jeżdżą głównie starsi ludzie, kobiety w ciąży czy osoby w nagłych wypadkach, którym ciężko przejść np. z ulicy na ulicę. Taka podwyżka uderzyłaby  w nie.

Padają sugestie, że taksówkarze „pogrywają psychologicznie".  – My zgodzimy się na podwyżkę, a oni klientom powiedzą, że to wina radnych. Niezła manipulacja  – słyszymy opinie.

– Zgadzam się, że ceny taksówek w stolicy nie należą do wysokich – przyznaje wiceszefowa klubu PO w Radzie Warszawy Zofia Trębicka. –  Ale czy  za trzaśnięcie drzwiami powinniśmy płacić aż 10 zł? – pyta.

– Na pewno w tym roku na podwyżkę nie ma szans. Najwcześniej w 2012 – zapowiada wiceprezydent Jakubiak.

Niewykluczone, że ratusz będzie chciał połączyć propozycje taksówkarzy z rozszerzeniem pierwszej, tańszej strefy taxi do granic Warszawy.

Dodaj swoją opinię

Ceny taxi w innych miastach

Ceny za taksówki w stolicy nie są najwyższe ani najniższe w kraju. We Wrocławiu opłata za wezwanie auta wynosi 6 zł, a za każdy kilometr maksymalnie 3 zł. – Ostatni raz stawki zmieniły się siedem lat temu – mówi Julia Wach z wrocławskiego ratusza. W Krakowie wezwanie auta kosztuje 7 zł, a za każdy następny kilometr płaci się maksymalnie 2,80 zł. – Korporacje stosują stawki od 1,8 do 2,30 zł/km. Podwyżek nie planujemy – mówi Wiesław Szanduła z urzędu miasta w Krakowie. W Poznaniu taryfy zmieniły się cztery lata temu. Wezwanie kosztuje 7 zł, a maksymalna stawka to 2,50 zł/km. W Łodzi wezwanie auta i pierwszy kilometr to koszt maksymalnie 8,40 zł, a każdy kolejny – 3,30 zł. W praktyce kierowcy biorą za trzaśnięcie drzwiami 5,50 zł. W stolicy jest dziś ponad 9 tys. legalnych licencjonowanych taksówek. W 2010 r. do ratusza wpłynęło na nie 20 skarg. W tym roku 18.

Życie Warszawy