Polska wieś Janukowycza
We wsi, z której pochodził dziadek nowego prezydenta Ukrainy, napisy na grobach są po polsku.
Dziadek ukraińskiego prezydenta elekta Wiktora Janukowycza na pewno był katolikiem. Nie wiadomo jednak, czy uważał się za Polaka, choć groby w jego wsi mają polskie napisy. Wieś nie leży ani na Ukrainie, ani w Polsce. Lecz na północno-wschodniej Białorusi w obwodzie witebskim.
Nazywa się Januki i właśnie tej nazwie zawdzięcza swoje nazwisko ukraiński polityk. Według spisu ludności z 1921 roku, kiedy wieś znajdowała się w granicach II Rzeczypospolitej, stały tu dwa wiatraki. Osada liczyła 26 gospodarstw domowych i 140 mieszkańców.
Dzisiaj Januki wymierają. Są tam raptem dwa domy mieszkalne, w których mieszkają trzy osoby w wieku emerytalnym.
Z drewnianej, prawie rozwalającej się chałupy wychodzi starsza kobieta z miską jedzenia dla psa. – To pan aż z samej Polski? – nie kryje zaskoczenia, gdy się przedstawiam. Uspokajam, że mieszkam na Białorusi i tylko pracuję dla polskiej gazety. – To dobrze – reaguje. Przełamujemy pierwsze lody. Moja rozmówczyni ma na imię Akwelina (córka Leona) i nazwisko Janukowicz. – To pani może krewna Wiktora, prezydenta Ukrainy?
– A gdzie tam! On już jest Janukowycz, a my tu Janukowicze – zwraca uwagę na różnicę między ukraińską a miejscową wymową nazwiska pani Akwelina. Potwierdza, iż dziadek prezydenta Włodzimierz Janukowicz rzeczywiście pochodził z Januków. – Wyjechał na zarobki do Donbasu jeszcze w 1914 roku. Żadna my tam rodzina! – macha z rezygnacją ręką 82-letnia kobieta.
Gdy wypytuję o stosunek do sławnego ziomka, pani Akwelina potwierdza prawie wszystkie – opisane w białoruskiej prasie – fakty dotyczące wizyty ważnego gościa w Janukach w 2003 roku. Siedem lat temu, po czterech latach poszukiwań swoich korzeni, ówczesny premier Ukrainy wizytował Januki w towarzystwie białoruskiego premiera Siarhieja Sidorskiego. – Chciał koniecznie odwiedzić cmentarz – wspomina pani Akwelina. Ale tutejszy cmentarz jest w całości katolicki. Czyżby prezydent Ukrainy, deklarujący ścisłe więzi z Rosją i prawosławiem, pochodził z katolickiej rodziny? – próbuję wyjaśnić.
– Jego dziadek na pewno był katolikiem. Januki to katolicka wieś – tłumaczy pani Akwelina. – Ale może gdy trafił do Donbasu, to przeszedł na prawosławie?
To może Janukowicze są na dodatek Polakami? Bo przecież napisy na większości nagrobków na cmentarzu, nawet pochodzące z obecnego stulecia, są wykonane w języku polskim. – A jacy my tam Polacy! Tutejsi jesteśmy! – protestuje pani Akwelina, dodając, że nikt już tu polskich czasów nie pamięta.
Pytam, jak ocenia wybór Ukraińców w ostatnich wyborach prezydenckich. – Wiktor będzie wspaniałym prezydentem, może nawet nie gorszym od naszego Łukaszenki – zapewnia. Mieszkańcy Januków od swoich ukraińskich krewnych wiedzą, że w czasie, gdy Janukowycz był premierem, ludziom na Ukrainie dwukrotnie podniesiono zarobki.
– Mamy najlepszego prezydenta i żyje się nam dostatnio – zapewnia. Gdy pytam, jaką ma emeryturę, 82-letnia kobieta chwali się, że dostaje miesięcznie 400 tysięcy rubli białoruskich (około 400 złotych). – A na dodatek trzymam krowę.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook