r e k l a m a

Polska wieś Janukowycza

Andrzej Pisalnik 23-02-2010, ostatnia aktualizacja 23-02-2010 13:31

We wsi, z której pochodził dziadek nowego prezydenta Ukrainy, napisy na grobach są po polsku.

Cmentarz w Janukach jest w całości katolicki, a napisy na większości nagrobków są po polsku
autor: Andrzej Pisalnik
źródło: Fotorzepa
Cmentarz w Janukach jest w całości katolicki, a napisy na większości nagrobków są po polsku

Dziadek ukraińskiego prezydenta elekta Wiktora Janukowycza na pewno był katolikiem. Nie wiadomo jednak, czy uważał się za Polaka, choć groby w jego wsi mają polskie napisy. Wieś nie leży ani na Ukrainie, ani w Polsce. Lecz na północno-wschodniej Białorusi w obwodzie witebskim.

Nazywa się Januki i właśnie tej nazwie zawdzięcza swoje nazwisko ukraiński polityk. Według spisu ludności z 1921 roku, kiedy wieś znajdowała się w granicach II Rzeczypospolitej, stały tu dwa wiatraki. Osada liczyła 26 gospodarstw domowych i 140 mieszkańców.

Dzisiaj Januki wymierają. Są tam raptem dwa domy mieszkalne, w których mieszkają trzy osoby w wieku emerytalnym.

Z drewnianej, prawie rozwalającej się chałupy wychodzi starsza kobieta z miską jedzenia dla psa. – To pan aż z samej Polski? – nie kryje zaskoczenia, gdy się przedstawiam. Uspokajam, że mieszkam na Białorusi i tylko pracuję dla polskiej gazety. – To dobrze – reaguje. Przełamujemy pierwsze lody. Moja rozmówczyni ma na imię Akwelina (córka Leona) i nazwisko Janukowicz. – To pani może krewna Wiktora, prezydenta Ukrainy?

– A gdzie tam! On już jest Janukowycz, a my tu Janukowicze – zwraca uwagę na różnicę między ukraińską a miejscową wymową nazwiska pani Akwelina. Potwierdza, iż dziadek prezydenta Włodzimierz Janukowicz rzeczywiście pochodził z Januków. – Wyjechał na zarobki do Donbasu jeszcze w 1914 roku. Żadna my tam rodzina! – macha z rezygnacją ręką 82-letnia kobieta.

Gdy wypytuję o stosunek do sławnego ziomka, pani Akwelina potwierdza prawie wszystkie – opisane w białoruskiej prasie – fakty dotyczące wizyty ważnego gościa w Janukach w 2003 roku. Siedem lat temu, po czterech latach poszukiwań swoich korzeni, ówczesny premier Ukrainy wizytował Januki w towarzystwie białoruskiego premiera Siarhieja Sidorskiego. – Chciał koniecznie odwiedzić cmentarz – wspomina pani Akwelina. Ale tutejszy cmentarz jest w całości katolicki. Czyżby prezydent Ukrainy, deklarujący ścisłe więzi z Rosją i prawosławiem, pochodził z katolickiej rodziny? – próbuję wyjaśnić.

– Jego dziadek na pewno był katolikiem. Januki to katolicka wieś – tłumaczy pani Akwelina. – Ale może gdy trafił do Donbasu, to przeszedł na prawosławie?

To może Janukowicze są na dodatek Polakami? Bo przecież napisy na większości nagrobków na cmentarzu, nawet pochodzące z obecnego stulecia, są wykonane w języku polskim. – A jacy my tam Polacy! Tutejsi jesteśmy! – protestuje pani Akwelina, dodając, że nikt już tu polskich czasów nie pamięta.

Pytam, jak ocenia wybór Ukraińców w ostatnich wyborach prezydenckich. – Wiktor będzie wspaniałym prezydentem, może nawet nie gorszym od naszego Łukaszenki – zapewnia. Mieszkańcy Januków od swoich ukraińskich krewnych wiedzą, że w czasie, gdy Janukowycz był premierem, ludziom na Ukrainie dwukrotnie podniesiono zarobki.

– Mamy najlepszego prezydenta i żyje się nam dostatnio – zapewnia. Gdy pytam, jaką ma emeryturę, 82-letnia kobieta chwali się, że dostaje miesięcznie 400 tysięcy rubli białoruskich (około 400 złotych). – A na dodatek trzymam krowę.

Życie Warszawy