r e k l a m a

Czym zatruły się dzieci

rr 01-12-2011, ostatnia aktualizacja 01-12-2011 09:34

Trzynaścioro uczniów prosto z podstawówki pogotowie odwiozło do szpitali z objawami zatrucia. Co im zaszkodziło? Tego nie wykryto.

Pierwszy wyczuł zagrożenie katecheta. Podczas lekcji religii z dziesięciolatkami poczuł nagle ostry, nieprzyjemny zapach.

– Po chwili zaczęła go boleć głowa, zrobiło mu się słabo. Tak samo zaczęły czuć się dzieci. Wszystkie od razu narzekały na złe samopoczucie – mówił zastępca burmistrza dzielnicy Witold Kołodziejski.

Pojechał do szkoły, gdy dyrektorka placówki nr 16 przy ul. Wilczy Dół powiadomiła służby miejskie i urząd Ursynowa o wypadku.

Do straży pożarnej informacja o toksycznych wyziewach trafiła o godz. 13.16. Wezwano też pogotowie, gazowników i policję. Magdalena Bieniak, rzeczniczka mokotowskiej policji, mówi: – Pod podstawówkę podjechały karetki pogotowia. Pielęgniarka szkolna razem z ratownikami zdecydowali, że trzeba dzieci obserwować w szpitalu.

Rzeczniczka dzielnicy Urszula Boruch przyznała, że dzieci z Ursynowa przyjęły cztery lecznice w całej Warszawie. Na szczęście wieczorem uczniowie wrócili do domów.

Co było przyczyną zatrucia? Wojciech Łaziński, oficer straży pożarnej, mówi, że być może powodem jest farba akrylowa, którą robotnicy malowali mur nieopodal budynku szkoły.

– Jeszcze nie wiemy, dlaczego tak się stało. Policjanci na miejscu to ustalają – mówi Bieniak.

Burmistrz Witold Kołodziejski zapewnia, że farby miały wszystkie wymagane w szkole atesty.

– Dwaj robotnicy malowali mur bez masek i oni się nie zatruli. Jeśli jakieś opary by się do szkoły dostały, to przez otwarte okno. Ale nie wiemy, czy to była przyczyna zatrucia.

Życie Warszawy