r e k l a m a

Medale już są, a dachu wciąż nie ma

Krzysztof Lech 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 13-03-2010 14:57

Pięćdziesiąt lat czekaliśmy na olimpijski medal w łyżwiarstwie szybkim. Czy tyle samo przyjdzie czekać nam na tor lodowy w hali?

*Tor Stegny  z lotu ptaka. Wewnątrz  owalu przeznaczonego dla panczenistów znajdują się pełnowymiarowe lodowisko  (z lewej), a także już przygo- towany plac pod drugie
autor: Jerzy Gumowski
źródło: Życie Warszawy
*Tor Stegny z lotu ptaka. Wewnątrz owalu przeznaczonego dla panczenistów znajdują się pełnowymiarowe lodowisko (z lewej), a także już przygo- towany plac pod drugie

Drużyna panczenistek w składzie Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska zdobyła brązowy medal w wyścigu na dochodzenie. Medalistki nie mogą jednak trenować w kraju, bo w Polsce nie ma żadnego obiektu przykrytego dachem. Mamy tory w Warszawie, Zakopanem, Tomaszowie Maz., Sanoku. Na świecie już nie rozgrywa się zawodów seniorskich na odkrytych obiektach.

„Życie Warszawy” już od wielu lat opisuje starania o zadaszenie toru na Stegnach. „Jest lód, czas na dach”, „Stegny zatrzymał brak pieniędzy“, „Dachu nie ma, lodu też nie będzie?“ – to tylko niektóre tytuły naszych artykułów z ostatnich lat.

Na torze Stegny swoje pierwsze kroki stawiała medalistka z Vancouver Katarzyna Woźniak.

– Jestem rodowitą warszawianką, ale na treningi muszę jeździć za granicę. To bardzo utrudnia normalne życie. A gdzie czas na szkołę, dom, rodzinę? – pyta wychowanka WTŁ Stegny.

Podobne zdanie ma jej koleżanka z drużyny, mieszkająca w Zielonce Luiza Złotkowska.

– O wiele łatwiej byłoby przyjechać na trening na Stegny. Mam nadzieję, że dzięki medalowi uda się doprowadzić do zadaszenia toru – mówi z nadzieją Złotkowska.

– Bez dachu nie jesteśmy w stanie normalnie trenować. Na zgrupowania musimy wyjeżdżać do Berlina czy Erfurtu. Ponad 300 dni w roku jesteśmy poza domem – żali się Ewa Białkowska, trenerka naszej reprezentacji z Vancouver.

Zagraniczne zgrupowania rocznie kosztują Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego około miliona zł.

– Gdyby tor na Stegnach był w hali, te koszty zmniejszyłyby się co najmniej o połowę – mówi Kazimierz Kowalczyk, prezes PZŁS. – Pod tym dachem „leży” ponad 70 kompletów medali olimpijskich, które można zdobyć w łyżwiarstwie szybkim, figurowym, short tracku, hokeju i curlingu – dodaje prezes Kowalczyk, według którego główny ciężar sfinansowania inwestycji powinno ponieść Ministerstwo Sportu.

W 2006 r. po prawie dwóch latach zakończono I etap modernizacji toru. Wymieniono system mrożenia, specjalnie przystosowany do hali. Zmieniono też geometrię toru. W środku powstało lodowisko do hokeja. Obok znajduje się betonowa płyta z systemem mrożenia, przygotowana do zrobienia kolejnego lodowiska. Za inwestycję miasto zapłaciło 16 mln zł. Kolejne ponad pięć wydało na przygotowanie dokumentacji i projekt hali autorstwa prof. Wojciecha Zabłockiego.

– Zadaszenie toru to inwestycja strategiczna wpisana w plany Ministerstwa Sportu. Sami jednak nie udźwigniemy II etapu budowy. Liczymy więc na pomoc miasta – mówił w 2006 r. ówczesny minister sportu Tomasz Lipiec. Od tamtego czasu nie zrobiono jednak nic, aby rozpocząć II etap modernizacji toru. – Budowa bazy strategicznej dla związków sportowych jest w gestii ministra sportu – tłumaczy Wiesław Wilczyński, dyrektor stołecznego Biura Sportu i Rekreacji. – My przygotowaliśmy dokumentację, sfinansowaliśmy I etap modernizacji. Życzliwość i partnerstwo pan minister z naszej strony ma – dodaje Wilczyński.

Obiektem zarządza Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Ministerstwo Sportu poleciło Centralnemu Ośrodkowi Sportu sprawdzenie możliwości szybkiej realizacji tej inwestycji.

– Nie było żadnego polecenia z ministerstwa, aby zająć się sprawą hali lodowej. Ale sami sprawdzamy, jak to jest z torami krytymi w Europie i jak można zrobić to w Polsce – wyjaśnia Tadeusz Wróblewski, dyrektor COS. – Zadaszenie toru Stegny to sprawa samorządu warszawskiego. To jest obiekt samorządowy i minister sportu nic do niego nie ma. Może jedynie w jakiejś części wspomóc finansowo tę inwestycję – dodaje szybko Wróblewski. Pat wokół toru trwa.

Życie Warszawy