„Tulipan” wykorzystywał, okradał i wpadł
Na portalach w Internecie szukał asystentek i modelek. Później szedł z nimi do łóżka i okradał je. Grozi mu 10 lat więzienia
To 35-letni Michał K. z województwa lubuskiego, który wczoraj wpadł w ręce policji. Policjanci nazwali go „Tulipanem", bo niczym bohater popularnego niegdyś filmu żył z oszukiwania kobiet.
Od pewnego czasu mężczyzna mieszkał w Radomiu, ale często bywał w stolicy. Tu spotykał się z paniami, które odpowiadały na jego ogłoszenia internetowe o poszukiwaniu asystentek czy modelek. – Po przeczytaniu CV wybierał te panie, z którymi chciał się spotkać – opowiada policjant.
W stolicy Michał K. nie miał stałego lokum, więc na miejsca spotkań wybierał hotele w centrum bądź wynajmował apartamenty na godziny, gdzie miał podpisać z paniami umowę. Rezerwacje Michał K. robił na nazwiska kobiet, z którymi się umawiał. – Para niemal od razu szła do łóżka, bo mężczyzna tłumaczył, że musi „sprawdzić kandydatkę do pracy" – opowiada policjant. Po takim „sprawdzeniu" Michał K. okradał kobiety z biżuterii. Jednej z nich – kandydatce do reklamowania martini – wręcz kazał przynieść łańcuszek, pierścionki i kolczyki, bo będą potrzebne do zdjęć próbnych. Straty niedoszłej modelki sięgnęły 8 tys. zł.
– Wiemy o trzech poszkodowanych: dwóch 21-latkach oraz 41-letniej pani – dodaje policjant. – Ale naiwnych ofiar może być więcej.
Oszusta namierzono w Radomiu. Po przewiezieniu do Warszawy usłyszał zarzuty.
– Przyznał się do winy – mówi Monika Lewandowska, rzecznik stołecznej prokuratury. Michał K. tłumaczył, że w ten sposób zarabiał na życie. Potrzebował pieniędzy, bo ma chore dziecko. Wczoraj został aresztowany na trzy miesiące.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook