Prokuratura: antykwariusz zachował się znakomicie
Prokuratura przesłuchała właściciela sklepu z antykami, który zabił bandytę, usiłującego go obrabować - dowiedziało się "Życie Warszawy". - Mężczyzna bronił się i miał wiele szczęścia, że nie zginął - ocenia Robert Myśliński, szef śródmiejskiej prokuratury.
Śledczy nie chcą ujawniać szczegółów zeznań Andrzeja K. Opisał on zdarzenia, które rozegrały się w sklepie przy Marszałkowskiej w poniedziałek wieczorem. Ale Robert Myśliński, szef śródmiejskiej prokuratury nie ma wątpliwości: - Antykwariusz miał wiele szczęścia. Zachował się znakomicie. Bronił się przed napadem.
Dzisiaj o godz. 11 zostanie przeprowadzona sekcja zwłok ugodzonego przez antykwariusza nożem mężczyzny. Jeśli jej wyniki potwierdzą zeznania antykwariusza, to wątek nieumyślnego spowodowania śmierci zostanie szybko umorzony - zapowiadają śledczy. - Będziemy mieli do czynienia z czystą obroną konieczną - dodaje prokurator.
Na razie policja nie wie kim jest mężczyzna, który został zabity w trakcie napadu. Kryminalni sprawdzają, czy jest to 57 - latek karany już za zabójco. Jego wspólnika wciąż szuka policja.
Jak już ujawniliśmy bandyci, którzy wtargnęli do sklepu z antykami przy Marszałkowskiej w poniedziałek wieczorem, właściciela chcieli zakuć w kajdanki, a na łupy przynieśli worki.
– Na głowach mieli czarne pończochy, a na rękach po dwie pary rękawiczek – mówi Robert Myśliński. Niewykluczone, że chcieli ukraść nie tylko pieniądze, które posiadał właściciel, ale przede wszystkim antyki, m.in. sztućce, platery, porcelanę. – Mieli z sobą foliowe worki na łupy – mówi jeden ze śledczych.
Napastnicy byli przygotowani na to, by obezwładnić właściciela sklepu. Jeden z nich miał przy sobie 30-centymetrowy nóż, dwie pary kajdanek (metalowe i plastikowe) oraz gaz obezwładniający.
Plan bandytów jednak nie wypalił. 44-letni Andrzej K. nie przestraszył się ostrza kuchennego noża.
– Pomiędzy napastnikiem a właścicielem sklepu doszło do szarpaniny. Antykwariusz zdołał wyrwać napastnikowi nóż i zadać mu cios – dodaje Robert Myśliński. W trakcie bójki właściciel sklepu został ranny w szyję.
A zraniony bandyta upadł na posadzkę sklepu. Jego kompan uciekł. To napadnięty antykwariusz wezwał pomoc. Ratownikom nie udało się uratować sprawcy napadu. Zmarł jeszcze w sklepie. Lekarze opatrzyli w szpitalu przy ul. Lindleya właściciela sklepu Andrzeja K.
Prokuratura wszczęła wczoraj dwa śledztwa w sprawie wydarzeń w sklepie z antykami przy Marszałkowskiej. – Jedno dotyczy napadu, drugie nieumyślnego spowodowania śmierci sprawcy napadu – dodaje śledczy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook