r e k l a m a

Do antykwariusza przyszli z kajdankami

blik,koz 09-02-2010, ostatnia aktualizacja 10-02-2010 10:10

Bandyci, którzy wtargnęli do sklepu z antykami przy Marszałkowskiej, właściciela chcieli zakuć w kajdanki, a na łupy przynieśli worki. Znamy szczegóły napadu, w którym zginął jeden z napastników

Śledczy zajmujący się rozwikłaniem zagadki zabójstwa w sklepie Antikon są pewni: bandyci, którzy w poniedziałek przed godz. 19 napadli na sklep, chcieli go obrabować. Byli doskonale przygotowani do napadu.

– Na głowach mieli czarne pończochy, a na rękach po dwie pary rękawiczek – mówi Robert Myśliński, szef Prokuratury Rejonowej w Śródmieściu.

Niewykluczone, że chcieli ukraść nie tylko pieniądze, które posiadał właściciel, ale przede wszystkim antyki, m.in. sztućce, platery, porcelanę. – Mieli z sobą foliowe worki na łupy – mówi jeden ze śledczych.

Napastnicy byli przygotowani na to, by obezwładnić właściciela sklepu. Jeden z nich miał przy sobie 30-centymetrowy nóż, dwie pary kajdanek (metalowe i plastikowe) oraz gaz obezwładniający.

Plan bandytów jednak nie wypalił. 44-letni Andrzej K. nie przestraszył się ostrza kuchennego noża.

– Pomiędzy napastnikiem a właścicielem sklepu doszło do szarpaniny. Antykwariusz zdołał wyrwać napastnikowi nóż i zadać mu cios – dodaje Robert Myśliński. W trakcie bójki właściciel sklepu został ranny w szyję.

A zraniony bandyta upadł na posadzkę sklepu. Jego kompan uciekł (poszukuje go policja). To napadnięty antykwariusz wezwał pomoc. Ratownikom nie udało się uratować sprawcy napadu. Zmarł jeszcze w sklepie. Lekarze opatrzyli w szpitalu przy ul. Lindleya właściciela sklepu Andrzeja K.

Nie chciał on wczoraj rozmawiać z naszym dziennikarzem. Ciągle był pod opieką lekarzy. Na razie policja nie wie, kim jest zmarły napastnik. – Nie miał przy sobie dokumentów, miał ok. 50 – 55 lat – ocenia prokurator Myśliński. Policja ustali jego dane na podstawie odcisków palców.

Prokuratura wszczęła wczoraj dwa śledztwa w sprawie wydarzeń w sklepie z antykami przy Marszałkowskiej. – Jedno dotyczy napadu, drugie nieumyślnego spowodowania śmierci sprawcy napadu – dodaje śledczy.

Prokurator sprawdzi, czy właściciel sklepu nie przekroczył obrony koniecznej, zadając napastnikowi cios nożem. Na razie prokuratura nie stawia mu zarzutów karnych.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy