Do antykwariusza przyszli z kajdankami
Bandyci, którzy wtargnęli do sklepu z antykami przy Marszałkowskiej, właściciela chcieli zakuć w kajdanki, a na łupy przynieśli worki. Znamy szczegóły napadu, w którym zginął jeden z napastników
Śledczy zajmujący się rozwikłaniem zagadki zabójstwa w sklepie Antikon są pewni: bandyci, którzy w poniedziałek przed godz. 19 napadli na sklep, chcieli go obrabować. Byli doskonale przygotowani do napadu.
– Na głowach mieli czarne pończochy, a na rękach po dwie pary rękawiczek – mówi Robert Myśliński, szef Prokuratury Rejonowej w Śródmieściu.
Niewykluczone, że chcieli ukraść nie tylko pieniądze, które posiadał właściciel, ale przede wszystkim antyki, m.in. sztućce, platery, porcelanę. – Mieli z sobą foliowe worki na łupy – mówi jeden ze śledczych.
Napastnicy byli przygotowani na to, by obezwładnić właściciela sklepu. Jeden z nich miał przy sobie 30-centymetrowy nóż, dwie pary kajdanek (metalowe i plastikowe) oraz gaz obezwładniający.
Plan bandytów jednak nie wypalił. 44-letni Andrzej K. nie przestraszył się ostrza kuchennego noża.
– Pomiędzy napastnikiem a właścicielem sklepu doszło do szarpaniny. Antykwariusz zdołał wyrwać napastnikowi nóż i zadać mu cios – dodaje Robert Myśliński. W trakcie bójki właściciel sklepu został ranny w szyję.
A zraniony bandyta upadł na posadzkę sklepu. Jego kompan uciekł (poszukuje go policja). To napadnięty antykwariusz wezwał pomoc. Ratownikom nie udało się uratować sprawcy napadu. Zmarł jeszcze w sklepie. Lekarze opatrzyli w szpitalu przy ul. Lindleya właściciela sklepu Andrzeja K.
Nie chciał on wczoraj rozmawiać z naszym dziennikarzem. Ciągle był pod opieką lekarzy. Na razie policja nie wie, kim jest zmarły napastnik. – Nie miał przy sobie dokumentów, miał ok. 50 – 55 lat – ocenia prokurator Myśliński. Policja ustali jego dane na podstawie odcisków palców.
Prokuratura wszczęła wczoraj dwa śledztwa w sprawie wydarzeń w sklepie z antykami przy Marszałkowskiej. – Jedno dotyczy napadu, drugie nieumyślnego spowodowania śmierci sprawcy napadu – dodaje śledczy.
Prokurator sprawdzi, czy właściciel sklepu nie przekroczył obrony koniecznej, zadając napastnikowi cios nożem. Na razie prokuratura nie stawia mu zarzutów karnych.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook