r e k l a m a

Ibis od wybuchów na Okęciu

Marek Kozubal 17-02-2012, ostatnia aktualizacja 17-02-2012 22:13

Bezpieczeństwo. Służ­by lot­ni­sko­we zbro­ją się przed Eu­ro 2012. Do­sta­ły dwa ro­bo­ty pi­ro­tech­nicz­ne.

Najnowszy robot bojowy w akcji
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Najnowszy robot bojowy w akcji

Ibis to ro­bot pi­ro­tech­nicz­no-bo­jo­wy, któ­ry po­ma­ga „oczysz­czać" te­ren ter­mi­na­lu z po­dej­rza­nych pakun­ków czy zo­sta­wio­nych wa­li­zek.W pią­tek wo­je­wo­da prze­ka­zał go Stra­ży Gra­nicz­nej.

– Ten sprzęt po­pra­wi stan bez­pie­czeń­stwa na lot­ni­sku w cza­sie Eu­ro – in­for­mu­je Ja­cek Ko­złow­ski, wo­je­wo­da ma­zo­wiec­ki. Kosz­to­wał 2,2 mln zł.

Na plat­for­mie usta­wio­nej na gru­bych ko­łach Ibis ma umiesz­czo­ny trzy­me­tro­wy wy­się­gnik za­koń­czo­ny chwy­ta­kiem. – Dzię­ki nie­mu bez­piecz­nie mo­gę pod­nieść wa­liz­kę, któ­ra wa­ży na­wet 30 – 50 kg – mó­wi pi­ro­tech­nik ze Stra­ży Gra­nicz­nej, któ­ry ob­słu­gu­je ro­bo­ta.

Urzą­dze­nie wy­po­sa­żo­ne jest w czte­ry ka­me­ry, dzię­ki któ­rym funk­cjo­na­riusz mo­że ob­ser­wo­wać, co znaj­du­je się sprzed tym urzą­dze­niem w od­le­gło­ści kil­ku­dzie­się­ciu me­trów. – Ro­bot dys­po­nu­je też wy­rzut­ni­kiem pi­ro­tech­nicz­nym, któ­ry umoż­li­wia znisz­cze­nie lub roz­bro­je­nie ła­dun­ku wy­bu­cho­we­go – do­da­je funk­cjo­na­riusz.

Straż Gra­nicz­na do­sta­ła też „tak­tycz­ny ro­bot mio­ta­ny", któ­ry po­zwa­la na roz­bra­ja­nie nie­bez­piecz­nych ła­dun­ków, i de­tek­tor do wy­kry­wa­nia nar­ko­ty­ków lub ma­te­ria­łów wy­bu­cho­wych.

Funk­cjo­na­riu­sze Stra­ży Gra­nicz­nej i Izby Cel­nej wzbo­ga­ci­li się też o sześć po­jaz­dów ty­pu se­gway. – Po­zwa­la­ją na pod­ję­cie szyb­kiej in­ter­wen­cji. Z wy­so­ko­ści plat­for­my se­gwaya wszyst­ko le­piej wi­dać – mó­wi cel­nik.

Te wszyst­kie urzą­dze­nia są po­trzeb­ne na Lot­ni­sku im. F. Cho­pi­na, bo co naj­mniej raz w ty­go­dniu za­rzą­dza­ny jest tam alarm bom­bo­wy. Naj­czę­ściej, gdy ktoś zo­sta­wia bez opie­ki ba­gaż lub pacz­kę. W 2011 r. z te­go po­wo­du 38 ra­zy za­rzą­dza­no ewa­ku­ację ca­łe­go lot­ni­ska. Wszyst­kie alar­my na szczę­ście oka­za­ły się fał­szy­we.

– Nie­kie­dy pa­sa­że­ro­wie zo­sta­wia­li je ce­lo­wo, aby np. nie pła­cić za nad­ba­gaż, cza­sem po pro­stu z ga­pio­stwa – do­da­je po­gra­nicz­nik.

Prze­ka­za­ny w pią­tek sprzęt nie jest je­dy­nym wkła­dem wo­je­wo­dy ma­zo­wiec­kie­go w wy­po­sa­że­nie służb lot­ni­ska.

W po­przed­nim ro­ku ku­pił dwa wen­ty­lo­wa­ne kom­bi­ne­zo­ny dla pi­ro­tech­ni­ków oraz urzą­dze­nie do prze­świe­tla­nia ba­ga­żu.

W po­przed­nim ro­ku war­szaw­skie lot­ni­sko od­pra­wi­ło 9,3 mln pa­sa­że­rów. W tym roku ma paść re­kord.

W 2011 r. służ­ba cel­na wy­kry­ła m.in. 97 kg nar­ko­ty­ków i 16,5 mln sztuk pa­pie­ro­sów bez pol­skiej ak­cy­zy.

Życie Warszawy



-->