Wydobyto dotąd 87 ciał
Rodziny ofiar katastrofy rozpoznały 40 swoich bliskich. Zidentyfikowano ciało Marii Kaczyńskiej.
Na 99 proc. mogę powiedzieć, że wśród zidentyfikowanych ciał jest ciało prezydentowej Marii Kaczyńskiej. Czekamy, by potwierdził to brat pani Marii – mówiła wczoraj minister zdrowia Ewa Kopacz, która jest w Rosji.
– Do poniedziałku wieczorem rozpoznanych zostało już 40 ciał – potwierdził płk Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy i szef zespołu polskich śledczych.
Kopacz opowiadała, że szukali ciała prezydentowej z szefem kancelarii premiera Tomaszem Arabskim wśród zdjęć przygotowanych przez ekipę rosyjską, która zabezpieczała zwłoki. – Dostrzegliśmy charakterystyczny szczegół w twarzy jednej z kobiet. Po rozmowach z paniami z Kancelarii Prezydenta udało nam się dowiedzieć, jak była ubrana pani prezydentowa – relacjonowała Kopacz. Udało się potwierdzić kolor paznokci, ubranie i drobny, ale bardzo ważny szczegół: obrączkę, jaką nosiła Maria Kaczyńska. – Był na niej charakterystyczny napis zawierający imię – relacjonowała Kopacz (nie ujawniła, jakie to imię). – Czekamy, aż brat pani prezydentowej potwierdzi, że właśnie o to imię chodziło.
Po upływie trzech dni od katastrofy dziewięć ciał wciąż było wczoraj uwięzionych we wraku Tu-154. – Do tej pory udało się wydobyć 87 z 96 ciał ze szczątków samolotu – poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet wczesnym popołudniem.
– Ustalono już 90 ciał do identyfikacji, ale mam nadzieję, że odnajdziemy wszystkich zmarłych – powiedział wieczorem płk Krzysztof Parulski.
Trzeba podnieść wrak
Aby można było wydobyć z wraku wszystkie ciała, trzeba go podnieść, używając ciężkiego sprzętu. – W niedzielę sprzęt, który miał unieść kadłub samolotu i płat silnika, ugrzązł w błocie. Wczoraj od rana budowano drogę, po której będzie mógł wjechać na miejsce – wyjaśnia płk Parulski.
Wydobyte z wraku samolotu ciała przewieziono do Moskwy. Tam rodziny ofiar je identyfikowały. Jak wyjaśniała Ewa Kopacz, najpierw z bliskimi ofiar rozmawiają psycholodzy, potem pokazuje im się zdjęcia ciał. Na koniec czeka ich traumatyczne przeżycie: oględziny. – Dwie rodziny nie chciały wziąć udziału w ostatnim etapie weryfikacji, czyli oglądzie zwłok. I ja się im nie dziwię, bo miejscami jest to straszny widok – mówiła minister zdrowia.
Wśród osób, które już zostały zidentyfikowane, są m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra, rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski.
Ciała ofiar mogą trafić do Polski we wtorek rano, przywiezie je samolot transportowy CASA.
Do identyfikacji większości tragicznie zmarłych konieczne są badania DNA. Do Moskwy odleciał wczoraj rządowy jak z próbkami materiału genetycznego od rodzin ofiar. Zbierali je funkcjonariusze ABW.
We wtorek jak zabierze do Polski osobiste rzeczy ofiar tragedii. Może ich być nawet tona.
Z powodu wciąż zamkniętego lotniska w Smoleńsku rzeczy ofiar katastrofy będą przewiezione do Briańska, dokąd przyleci po nie jak-40. Już w Polsce trafią do magazynów ABW lub Żandarmerii Wojskowej, gdzie 60 techników kryminalistycznych będzie je suszyło i opisywało. Rodziny na pamiątki po bliskich muszą poczekać.
Co mówili piloci
Na miejscu katastrofy pracują wspólnie rosyjscy i polscy prokuratorzy, patomorfolodzy i eksperci ds. wypadków lotniczych. Z udziałem naszych prokuratorów przesłuchani zostali dwaj rosyjscy kontrolerzy z wieży lotniska w Smoleńsku. – W ich ocenie nie było warunków do lądowania, wieża je odradzała – mówił Andrzej Seremet. Wyjaśnił też, że na obecnym etapie śledztwa nie ma danych, z których wynikałoby, iż na pilotów była wywierana presja przez członków delegacji.
Wicepremier Rosji Siergiej Iwanow podkreślił, że jest potwierdzenie, iż ostrzeżenia o fatalnej pogodzie w Smoleńsku były nie tylko przekazane polskim pilotom, ale i przez nich odebrane.
W niedzielę wieczorem znaleziono trzecią czarną skrzynkę z rozbitego Tu-154. – To rejestrator lotu, który był zamontowany w samolocie przez stronę polską. W sposób jeszcze bardziej precyzyjny powinien zarejestrować wszystkie istotne dla tego lotu informacje – mówi płk Parulski.
Czarne skrzynki będą poddane badaniom fonoskopijnym. Eksperci spróbują wychwycić tło rozmów, by ustalić, czy padały jakieś sugestie wobec pilotów.
Badania genetyczne pomogą rozpoznać ofiaryAnaliza DNA jest najlepszą, ale i najbardziej czasochłonną metodą identyfikacji ciał. Porównanie materiału genetycznego ofiar katastrof i ich najbliższych to ostateczność. Eksperci sięgają po nie wtedy, gdy niemożliwe jest wykorzystanie prostszych metod identyfikacji. Nawet w przypadkach katastrof lotniczych tożsamość ofiar można ustalić przez oględziny ubrań i biżuterii, znamion, znaków szczególnych czy tatuaży.
Jeśli odpowiednie dane zostały zebrane przed wypadkiem, eksperci mogą sięgnąć do wyników badań dentystycznych czy po odciski palców. Dopiero gdy to nie daje rezultatów, wkraczają eksperci – genetycy.
Nie jest to jednak działanie rutynowe z uwagi na czas i koszty takich analiz. Z danych amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości wynika, że tylko 25 proc. ofiar katastrof lotniczych jest identyfikowanych wyłącznie za pomocą badań DNA. W przypadku ofiar katastrofy prezydenckiego Tu-154 może się to jednak okazać niezbędne.
Materiał do porównania może pochodzić z przedmiotów osobistych, takich jak szczoteczka do zębów, maszynka do golenia czy grzebień, a nawet z ubrania. DNA pobiera się także od najbliższych członków rodziny.
– Połowa genomowego DNA dziedziczona jest w linii matki, a połowa w linii ojca, więc najlepszym materiałem porównawczym jest DNA rodziców lub dzieci – tłumaczy Kamilla Giżewska z krakowskiej firmy genetycznej BioTe21.
– Jednak przy zniszczonym materiale biologicznym ofiar wykonanie takich badań może być niemożliwe.
—Piotr Kościelniak
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook