Legia strzela, ale traci
Debiut Stefana Białasa w roli trenera Legii nie był udany. Jeden punkt zdobyty w meczu ze Śląskiem to mało. W Lubinie Polonia nie wywalczyła nawet jednego i wciąż zamyka tabelę.
Tylko pierwszych kilkanaście minut meczu na Łazienkowskiej mogło się podobać. Zmiana trenera miała stanowić receptę na poprawę gry, atmosfery i wydawało się, że tak będzie. Wprawdzie część kibiców wykazywała w dopingu wstrzemięźliwość, ale inni gorąco dopingowali i drużynę, i jej nowego trenera. Na ogrodzeniu, obok ławki rezerwowych Legii, kibice wywiesili transparent o treści: „Jedziemy na jednym koniu”, podpisany literką „L” w kółku.
Legia zaczęła bez środkowego napastnika. Chińczyk Dong i Maciej Rybus biegali po skrzydłach, Sebastian Szałachowski próbował włączać się z drugiej linii. Śląsk ograniczał się do obrony. W 11. minucie, po rzucie rożnym, bramkarz Śląska Marian Kelemen wybił piłkę w bok, Maciej Iwański spod linii bocznej kopnął ją wprost na głowę Dicksona Choto i kapitan Legii zdobył prowadzenie.
Wydawało się, że następne gole są kwestią minut. Ale Śląsk zwarł szeregi, znalazł sposób na dalekie podania do Rybusa, Donga, Szałachowskiego czy Radovicia i chociaż nie był w stanie zagrozić bramce Jana Muchy, przynajmniej od gospodarzy nie odstawał. Już do końca pierwszej połowy nie oglądaliśmy żadnej akcji, która zapadłaby w pamięć.
W drugiej części nie było pod tym względem lepiej, ale przynajmniej nie brakowało emocjonujących sytuacji. Dobrą okazję zmarnował Radovic, po strzale Sebastiana Mili piłka przeleciała obok słupka bramki Legii. Po jednym z coraz odważniejszych ataków Śląska Krzysztof Wołczek został sfaulowany przez Inakiego Astiza. Rzut karny wykorzystał Sebastian Dudek i przez ostatnie pół godziny mecz był bardzo wyrównany. Gospodarze mieli więcej szans, ale konsekwentnie je marnowali (Ariel Borysiuk, Sebastian Szałachowski, Maciej Rybus).
Trener Białas dokonywał przedziwnych zmian zawodników, a kiedy szykował Pance Kumbeva na miejsce Choto, publiczność krzyczała, żeby się dobrze zastanowił, póki nie jest za późno. Na konferencji trener wyjaśnił, że planował zupełnie co innego, ale Choto doznał kontuzji pachwiny, wpisany do protokołu Marcin Mięciel zachorował na grypę i w ogóle nie siedział na ławce, a Bartłomiej Grzelak już po rozgrzewce poinformował trenera, że boli go pachwina i grać nie może. Mimo to Białas wszystkich chwalił, dziękował publiczności, tryskał optymizmem, który jednak za chwilę sam gasił.
Legia nie ma czasu na treningi, bo w ubiegłym tygodniu grała mecz pucharowy z Ruchem, we wtorek czeka ją rewanż, a w czwartek jedzie do Gdańska. Kto wystąpi w tych spotkaniach, skoro część zawodników leczy kontuzje, kilku choruje, a jeszcze inni nie dorośli do gry w ekstraklasie?
Okoliczności porażki Polonii w Lubinie są dla niej niezwykle przykre. Straciła obydwa gole, grając z przewagą jednego zawodnika i mając kilka niezłych szans na objęcie prowadzenia. Polonia jeszcze wiosną nie wygrała. W takim stylu bardzo trudno będzie obronić miejsca w ekstraklasie.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook